Lokalu UFY historia krótka z wątkiem kryminalnym
Lokalu UFY historia krótka z wątkiem kryminalnym

 

Jak napisała Virginia Woolf, każda UFA potrzebuje własnego pokoju (czy jakoś tak). Ściśle rzecz biorąc, każda UFA potrzebuje sali warsztatowej, pracowni komputerowej, dużej sali koncertowo-teatralnej, pracowni sitodruku, przestrzeni wystawienniczej i warsztatu rowerowego. Wiedzy o takich właśnie potrzebach lokalowych dostarczyło nam doświadczenie – przez 6 ostatnich miesięcy przed wyprowadzką z ostatniego lokalu miejsce na wydarzenie trzeba było rezerwować z miesięcznym wyprzedzeniem. Często zdarzało się że na dole odbywała się próba lesbijskiego

kabaretu, w pracowni komputerowej wolontariuszki uczyły seniorki korzystania z Internetu, w korytarzu wisiała wystawa zdjęć osób trans, a na górze trwało spotkanie kooperatywy spożywczej. Niestety, od czerwca 2010 roku UFA lokalu już nie ma. I o tym, jak do tego doszło, jest właśnie ta historia.

→ Okres marszałkowski – 2007 -2008 rok

Początek historii UFY i jej lokalu sięga czasów prehistorycznych, gdy ziemia była jeszcze kałużą błota. 450 milionów lat później powstała UFA (źródło: J. Fenderson, 2009). Od roku 2007 mieściła się przy ul. Marszałkowskiej 3/5, gdzie podnajmowała 140m2 od Fundacji Równości. Pogorszenie relacji z właścicielem oraz rozrost działalności stały się bodźcami do przeprowadzki, do większego lokalu. I już tutaj zaczęły się ufowe perypetie lokalowe – Fundacja Równości odmówiła zwrotu wpłaconej kaucji, mimo że pomieszczenia zostały wyremontowane i zwrócone w stanie lepszym niż znajdowały się na wstępie. Fundacja Równości jest UFIE winna 6000 zł, których zwrotu nawet nie odmawia – nie ma z nimi po prostu żadnego kontaktu.

 

→ Solidarność - 2008-2010

Tak czy siak Sylwester 2008/2009 odbył się już pod nowym adresem – na al. Solidarności 82, w lokalu po hurtowni rajstop. Nowe miejsce miało niewątpliwie swój urok, którego nadały mu wykonane z dużą dozą artyzmu prace remontowe (patrz: wytapetowana feministycznymi komiksami toaleta – jedyna toaleta w mieście, do której nie musisz zabierać książki!), miało jednak także wady. Po pierwsze, było po prostu piwnicą – ciemną, zimną, bez dostępu światła dziennego, co utrudniało i korzystanie z lokalu (trudno pracować przy komputerze, gdy w zimie temperatura wnętrz spadała do 13 stopni), i możliwość organizacji poważnych wydarzeń (w trakcie dyskusji o prawie aborcyjnym kilkakrotnie padało z sali pytanie, czemu o tak poważnych sprawach dyskutujemy w piwnicy). Po drugie – lokal wcale nie kosztował mało – za ciemną, zimną piwnicę płaciłyśmy 3500zł (i to właśnie miasto nazywa preferencyjnymi warunkami na działalność kulturalną).

 

Wiosną 2010 stopniały śniegi i finanse UFY. Po protestach sąsiadek (że głośno i że palenie pod oknami) i naszych z nimi rozmowach postanowiłyśmy skończyć z imprezami (nie chcemy być wyspą wypinającą się na sąsiedztwo, zwłaszcza że owe sąsiadki były jednocześnie uczestniczkami naszych projektów). Tym samym skończyła się kasa, jaką ludzie wpłacali na imprezach w formie darowizn.

Poważniejszym problemem były kłopoty finansowe, w jakie wpędziło UFĘ niewywiązanie się ze zobowiązań przez Urząd Miasta. Otóż UFA wygrała organizowany przez Urząd konkurs ofert, zdobywając dotację pozwalającą na opłacenie 100% czynszu w trakcie realizacji zwycięskiego projektu, czyli przez 3 miesiące od kwietnia do czerwca 2010. Niestety Urząd Miasta opóźniał podpisanie umowy na realizację projektu, umożliwiającej przekazanie dotacji, przy każdym kontakcie obiecując, że sprawa niedługo zostanie sfinalizowana. W czerwcu, z długiem wobec Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w wysokości dwumiesięcznego czynszu i brakiem nadziei, że kiedykolwiek dojdzie do podpisania umowy, zrezygnowałyśmy z lokalu. Ostatecznie urzędnicy podpisanie umowy zaproponowali nam we wrześniu 2010, czyli w momencie, gdy od 3 miesięcy UFA była już bezdomna.

 

→ Bezdomność – 2010 - …..

Po zdaniu lokalu UFA rozpoczęła starania o umorzenie długu (6200zł) lub rozłożenie go na raty. Z umorzenia nici, czekamy na informację o wysokości rat. Utrata lokalu i ciążący na UFIE dług rozpoczął okres stagnacji i depresji, odbyło się więc tylko kilka wydarzeń zorganizowanych zewnętrznie – m.in. Archipelag Muranów czy warsztaty szablonowe w Lublinie. Ale już we wrześniu zaczęło się myślenie o nowym domu, pisanie kolejnych projektów i wniosków o lokal, a w styczniu UFA zdobyła od miasta nowe miejsce. Malutkie, ale zawsze. Jak każdy poważny najemca(!), przed rozpoczęciem negocjacji z miastem dotyczących programu kulturalnego i wysokości czynszu, kolektyw chciał lokal jeszcze raz obejrzeć. Przez trzy tygodnie administracja mówiła nam jednak, że „nie jest to możliwe, gdyż zamki są zepsute, trzeba je wymienić, i ślusarze będą już jutro-pojutrze” i „wtedy do Pań zadzwonimy”. Nie zadzwonili aż do terminu spotkania z miastem, wobec czego skontaktowali się z nimi miejscy urzędnicy, którzy wreszcie dowiedzieli się prawdy – w lokalu było włamanie! I tu mamy właśnie wątek kryminalny oraz dalszą część serii ufowych niefartów lokalowych. Zanim będziemy mogły wejść do lokalu i go obejrzeć, zanim zdecydujemy że bierzemy, musi się odbyć sprawa w sądzie, a to, znając życie, pewnie trochępotrwa.

 

Tak więc nadal nie mamy lokalu. Mamy za to dług za lokal poprzedni. Na który właśnie zbieramy kasę, więc jeśli masz trochę wolnych PLN i trochę sympatii do UFY w sercu swoim, to się dorzuć:)

 

UFowidoki 2007-2009

 

weź udział!

Reklama
Reklama

bieżące projekty UFY

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

kto do nas puka

Naszą witrynę przegląda teraz 93 gości 

archiwum projektów UFY

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama